Od trąbki do YTONGa
Droga od muzyki do budowania domów – historia Bogumiła Barda, właściciela firmy „Bard - budownictwo, szkolenia, usługi”.
Firmę „Bard - budownictwo, szkolenia, usługi” założył Bogumił Bard w roku 1991. W tym czasie Bogumił Bard był osobą z 25-letnim stażem zawodowym w charakterze... wykładowcy Wyższej Szkoły Muzycznej w Bydgoszczy, muzyka orkiestrowego - orkiestr symfonicznych, kameralnych, zespołu rozrywkowego oraz solisty grającego na trąbce. Wcześniej dwukrotnie uzyskał tytuł magistra sztuki na dwóch kierunkach w Wyższej Szkole Muzycznej w Poznaniu.
Skąd w takim razie pomysł na firmę budowlaną? W 1991 roku ten sam Bogumił Bard - muzyk, absolwent Technikum Łączności, już wtedy z 15-letnim stażem budowlańca i ponad czteroletnią praktyką na bardzo zróżnicowanych budowach w Skandynawii - znał już najnowsze technologie w zakresie materiałów budowlanych i technik stosowanych w budownictwie. Stosunkowo długo szukał godnego współpracy partnera, aż w drugiej dekadzie lat dziewięćdziesiątych osiągnął swój cel i rozpoczął współpracę z producentem betonu komórkowego YTONG. Niedługo potem, bo już w roku 1998, otrzymał wyróżnienie za dom wybudowany z YTONGa.
Dzisiaj nasz muzyk - fachowiec jest wirtuozem na budowie, co wyraźnie widać w pilotowanych przez niego inwestycjach.

Zapraszamy do zajrzenia we wszystkie zakładki na stronie internetowej www.bard.poznan.pl.
Podpowiem tylko, że po „kliknięciu” na wizytówkę znajdującą się w lewym górnym rogu strony startowej przechodzimy na stronę zawierającą dalsze informacje o firmie, a także historię dwunastoletniej współpracy firmy Bard z firmą Xella.
Opublikowano 10:14 26 marzec 2008 przez Monika Mychlewicz w budownictwo | Bądź pierwszym, który skomentuje
Budowanie... na Kubie
Urlop urlopem, ale jak człowiek tyle lat siedzi w branży budowlanej, to takie murarskie smaczki zawsze zauważy...
Tak więc dzisiaj krótki raport o budownictwie na Kubie.
1. W miastach dominują budynki pokolonialne - głównie wznoszone z piaskowca, czyli naszej SILKI. A piaskowca tam nie brakuje. Tak jak marmuru zresztą.
2. Na prowincji zauważyć można konstrukcje drewniane. Rzadko się zdarza, aby domy wznoszone były z blachy i trzciny. Z trzciny to tylko parasole plażowe.
3. Nic nowego się nie buduje - niewydolność systemu i bieda kraju skutecznie organiczyły nowe inwestycje.
4. Jak już coś, to raczej się modernizuje - z cegieł i bloków rozbiórkowych. Ale wolno to idzie, bo pracują tam tylko trzy dni w tygodniu.
5. Materiały konstrukcyjne są nie na paletach, a raczej na sztuki i "na oko".
6. Nie ma sprzętu specjalistycznego typu dźwig, więc transport odbywa się drogą powietrzną na zasadzie: ja rzucam - ty łapiesz:

7. Nie znają tam Systemu 20 cm, choć łączą różne technologie. Nie są to łączenia pewne i trwałe, ale w kraju, gdzie średnia temperatura powietrza wynosi ok. 28 st. C, przeciągi i przewiewne konstrukcje są wskazane.

8. Producenci okien tam nie zarobią - ramy owszem są, tylko szyb brak. Zamiast tego stosuje się drewniane żaluzje i... wyroby kowalstwa arstystycznego.
9. Akustyka pomieszczeń - doskonała! Przy mieszkaniach o wysokości 5 m słychać wszystko to, co dzieje się w sąsiednich pokojach. Jak w katedrze.
I jeszcze długo by pisać... Dodam tylko, że spotkaliśmy studenta architektury, który prosił o przesłanie mailem jakichkolwiek materiałów instruktażowych, wykonawczych czy projektowych. Chciałby się chłopak czegoś dowiedzieć...
Opublikowano 16:36 26 luty 2008 przez Monika Mychlewicz w budownictwo | Bądź pierwszym, który skomentuje
Mur w Brukseli
Wczoraj rano dwustu aktywistów Greenpeace z 14 krajów europejskich, w tym 15 z Polski, zamurowało wejście do budynku Rady Unii Europejskiej w Brukseli. Ekolodzy chcieli zwrócić uwagę na problem przetrzebienia łowisk na europejskich morzach i zaapelować do przedstawicieli UE o rozwiązanie tego problemu. Aktywiści napisali na murze hasło „Shut Down until Fish Stocks Recover”, czyli po polsku „Zamknięte aż odrodzą się łowiska”.
Taka wiadomość nie-budowlana? A jednak! Zobaczcie na filmie, z czego wybudowali ten mur. Ano - z bloczków YTONG na cienkiej spoinie, bez murowania spoin pionowych. I na pewno nie byli murarzami, a dali radę! No i zapewne ich ubranie w żółtym kolorze też nie było przypadkowe :)
Opublikowano 10:00 18 grudzień 2007 przez Monika Mychlewicz w budownictwo | Bądź pierwszym, który skomentuje
Kubeczek z "MeilenSteine"
Co jakiś czas przesyłamy informacje do niemieckiej gazetki wewnętrznej Xella pt. "MeilenSteine", czyli po polsku - "Kamienie Milowe". A to piszemy o wydarzeniach u nas w firmie, a to o otrzymanej nagrodzie.
Ostatnio przyszła do nas przesyłka od redaktor "MeilenSteine" - Susan Schenker. Otwieram, a tam niespodzianka - dostaliśmy kubeczek "Ich bin ein MeilenStein" - czyli "Jestem kamieniem milowym". Taki śliczny, niebieski :)
Kubek trafił w ręce Anny Rumińskiej, która ostatnio stworzyła najwięcej tekstów do "MeilenSteine".
Opublikowano 10:13 23 listopad 2007 przez Monika Mychlewicz w xella z bliska | Bądź pierwszym, który skomentuje
Budowa szpitala dla koni
Jak wiecie - budujemy szpital dla koni; pisaliśmy już o tym. Szpitale dla koni nie są niczym nowym w Polsce, najbardziej znane są w Warszawie i Gliwicach. Aż dziwi fakt, że w Janowie Podlaskim, kolebce hodowli koni w Polsce, nie ma jeszcze takiego obiektu. Ale już niedługo to się zmieni, bo właśnie buduje się tam lecznica. Lecznica z bloków SILKA i elementów systemowych YTONG. Inwestorem jest znany hodowca koni, lekarz weterynarii Jarosław Karcz. Projektantem obiektu jest architekt Jacek Kluszewski. Xella dostarcza bloki SILKA na budowę. Patronat medialny nad budową sprawuje Portal Rolniczy i tam właśnie przeczytacie więcej o postępach w pracach budowlanych. A na blogu prezentujemy wizualizacje obiektu.
Opublikowano 10:54 19 listopad 2007 przez Monika Mychlewicz w ciekawe obiekty | Bądź pierwszym, który skomentuje
Road Show z Benedyktem Polakiem
Od 18 listopada do 6 grudnia Road Show "Benedykt Polak" będzie gościł w największych polskich miastach. W egzotycznej jurcie będzie można obejrzeć najciekawsze zdjęcia Beaty Pawlikowskiej i innych uczestników Ekspedycji Szlakiem Benedykta Polaka, poczuć smak przygody podczas oglądania filmu z podróży do Karakorum z Krystyną Czubówną jako przewodnikiem i poznać postać niezwykłego polskiego podróżnika – Benedykta Polaka. Dodatkową atrakcją będzie konkurs, w którym główną nagrodą jest wyprawa do amazońskiej dżungli z Beatą Pawlikowską.
Zapraszamy do odwiedzenia jurty. Tu znajdziecie daty i miejsca spotkań.
Opublikowano 10:29 19 listopad 2007 przez Monika Mychlewicz w xella z bliska | Bądź pierwszym, który skomentuje
Jak się leczy konie?
Cóż wspólnego mają konie z naszą firmą? A to, że z naszych materiałów SILKA buduje się dla nich lecznica. Póki co zabiegi odbywają się w innym obiekcie. I właśnie na taki zabieg w Janowie Podlaskim załapał się nasz doradca techniczny Rafał Jeremiejew. Zabieg dotyczył oczywiście konia, a Rafał udzielał tam porady technicznej inwestorowi, który buduje lecznicę.
Zabieg możecie zobaczyć on-line (wszystkie drastyczne sceny zostały ocenzurowane), a o klinice i postępach prac na budowie lecznicy przeczytacie tutaj.
Opublikowano 16:55 13 listopad 2007 przez Monika Mychlewicz w xella z bliska | Bądź pierwszym, który skomentuje
Karakorum zdobyte
Tak przed samym weekendem wprowadzam się w nastrój podróży. Dalekiej podróży, bo uczestnicy naszej Ekspedycji Szlakiem Benedykta Polaka dotarli do celu swojej podróży - Karakorum.
Dla przypomnienia - Ekspedycja Szlakiem Benedykta Polaka wyruszyła z Warszawy 4 sierpnia. Trasa wyprawy liczy prawie 20 tysięcy kilometrów bezdroży szlakiem, który przebył w XIII w. pierwszy wielki polski podróżnik – Benedykt Polak. W ekspedycji bierze udział nasz certyfikowany wykonawca, wielokrotny medalista polskich i międzynarodowych zawodów motoparalotniowych, Witold Kusiak. Latając na motoparalotni wykonuje zdjęcia do przygotowywanego programu o ekspedycji. Program będzie można oglądać w TVP2 już wkrótce, bo od połowy października.
Opublikowano 13:26 14 wrzesień 2007 przez Monika Mychlewicz w xella z bliska | Bądź pierwszym, który skomentuje
Ludzie wsi
Aby oderwać się od polityki proponuję dziś coś lekkiego, łatwego i przyjemnego. Na portalu rolniczym rozpoczęliśmy właśnie nowy cykl artykułów pt. "Ludzka wieś". Będą one traktowały o nietuzinkowych postaciach z małych polskich miejscowości. Nam może wydawać się, że to zwykli ludzie, ale dla swoich lokalnych społeczności to prawdziwe skarby. O nich właśnie będzie opowiadał Piotr Dzięciołowski.
Zapraszam do poznania pierwszej z tych niezwykłych osób – Agaty Pędzich, nauczycielki ze wsi Długosiodło.
Opublikowano 12:04 04 wrzesień 2007 przez Monika Mychlewicz w xella z bliska | Bądź pierwszym, który skomentuje
Benedykt Polak
Wiecie, kto to był Benedykt Polak? I jaką rolę odegrał w historii Polski? Ja też nie wiedziałam, dopóki nie poznałam jednego z naszych certyfikowanych wykonawców w technologii YTONG – Witolda Kusiaka. To pan Witold, opowiadając o swojej pasji – lataniu na motoparalotni, zainteresował mnie wyprawą śladami Benedykta Polaka. Nasz wykonawca bierze w niej bowiem udział i przemierzy 20 tysięcy kilometrów, wykonując zdjęcia z lotu ptaka na swojej motolotni. A zdjęcia te będą wykorzystane w relacji z wyprawy, którą już w październiku tego roku wyemituje Telewizja Polska. Ja już się nie mogę doczekać tego materiału filmowego, tym bardziej, że jedno z aut jest Systemu 20 cm – SILKI i YTONGa. Na pewno dobrze sobie radzi i sprawdza się w każdych warunkach – tak, jak nasze materiały.
Wyprawa rozpoczęła się 4 sierpnia. Obecnie dotarła do Kazachstanu. Nasz wykonawca dokonał pierwszego w historii lądowania na dnie Kanionu Czaryńskiego. Jakie były jego wrażenia? "Czaryn, w odróżnieniu od innych dużych kanionów, jest bardzo wąski. Lądowanie odbywało się w miejscu połączenia głównego koryta rzeki Czaryn z jej sezonowym dopływem. Miejsce połączenia obu kanionów tworzy nieregularną studnię o średnicy około stu metrów i głębokości około dwustu metrów. Ściany najeżone są ostrymi krawędziami, a dno pocięte jest licznymi drobnymi jarami i pokryte w dużej części wysokimi i ostrymi krzakami. Niemal połowę lądowiska zabiera rwąca rzeka Czaryn. Lot odbył się tuż po godz. 17 miejscowego czasu, w warunkach dynamicznej termiki, czyli wznoszących, nieregularnych prądów powietrza, utrudniających lot. Samo lądowanie odbyło się na szczęście bez przeszkód i - chociaż nie należało do najtrudniejszych - dało mi dużo emocji. Silnik wyłączyłem dopiero w momencie dotknięcia stopami ziemi. To było wielkie przeżycie!" - powiedział kilka minut po wylądowaniu pilot Witold Kusiak. Dodam, że Witold Kusiak jest wielokrotnym medalistą polskich i międzynarodowych zawodów motoparalotniowych.

Więcej zdjęć i bieżącą relację z wyprawy znajdziecie na oficjalnym serwisie www.benedyktpolak.pl.
Opublikowano 10:03 29 sierpień 2007 przez Monika Mychlewicz w xella z bliska | Bądź pierwszym, który skomentuje
