czwartek, 4 marzec 2010

Poznajmy się... Michał Rabiasz

Miesiąc marzec rozpoczniemy przybliżając sylwetkę naszego Doradcy Instruktora na Region Południe - Michała Rabiasza. Zapraszam do lektury Smile

Imię i nazwisko: Michał Rabiasz
Stanowisko w Xelli: Doradca Instruktor
Czym się zajmuję (mój zakres obowiązków): Wsparcie Roberta Grochowskiego w sprzedaży, poprzez szeroko rozumiane kontakty z wykonawcami, i nie tylko.
Skąd pochodzę: Kraków
Wykształcenie: Technik Budownictwa

KWESTIONARIUSZ

Główna cecha mojego charakteru: mam wszystkiego po trochę
Co cenię najbardziej u przyjaciół: to iż są
Moja główna wada: trudno mi to ocenić
Moje ulubione zajęcie: jest ich kilka, trudno mi jednoznacznie określić, które jest ulubionym
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: nigdy się nie nad tym nie zastanawiałem, i nie zamierzam
Kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: pewnie wężem, ponieważ wąż nawet kiedy idzie to leży, ewentualnie światowej klasy specjalistą w dziedzinie medycyny molekularnej
Zawód, którego nigdy nie chciałbym wykonywać: nie zastanawiałem się nad tym, ale polityk na pewno odpada
Ulubiony film: lubię komedie, ale od czasu do czasu również coś ambitnego
Ulubieni bohaterowie życia codziennego: nie mam
Czego nie cierpię ponad wszystko: chamstwa, obojętności, głupoty pod każdą postacią, zawiści – chyba tak się to pisze, itp.
Moja dewiza: nie mam
Dar natury, który chciałbym posiadać: dar przewidywanie przyszłości połączony z możliwością wpływania na nią
Na bezludną wyspę zabrałbym: mądrą, zaradną, ponętną, niewiastę, o wyjątkowych predyspozycjach łowieckich (rybołóstwo też zaliczam do łowiectwa)

czwartek, 18 luty 2010

Innowacyjność na medal

Dzisiejszy wpis będzie trochę "olimpiadowy" a propos XXI. Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Vancouver Wink

Muszę przyznać, że jest coraz lepiej i utrzymujemy wysoką formę, jeżeli chodzi o nadsyłanie wniosków innowacyjnych. Za każdym razem oscylujemy wokół liczby 10-ciu propozycji i dzięki temu Grupa Innowacyjna ma pełne ręce pracy. Na ostatnim spotkaniu oceniliśmy wszystkie wnioski, które wpłynęły do nas w przeciągu 2 miesięcy. Z czym przyszło nam się zmierzyć tym razem? Przede wszystkim zaskoczeni byliśmy różnorodnością tematów. Wasze propozycje sięgały od nowych rozwiązań w obszarze produkcji, przez nowe pomysły na działania marketingowe aż po troszkę o nasze pociechy.

Na podium najciekawszych wniosków innowacyjnych znalazły się w przypadkowej kolejności: usprawnienie komunikacji między działami za pomocą nowych narzędzi multimedialnych autorstwa Marcina Michalaka, zaangażowanie na rzecz rozwoju u dzieci świadomości na temat budownictwa oraz wprowadzenia nowych produktów do sklepu internetowego autorstwa Renaty Dziedziczak oraz zastosowanie najnowszej metody LipDub w strategii promocyjnej firmy autorstwa Joanny Michalskiej i Marty Błaż.

Złote medale rozdano i to Dział Produkcji jest tym razem górą, gdyż aż 2 wnioski z tego działu zostaną wdrożone w najbliższym czasie. Pierwszy, autorstwa Pana Roberta Plucińskiego z zakładu w Miliczu, dotyczy usprawnienia procesu przetaczania pustych wózków produkcyjnych w razie wystąpienia w zakładzie awarii. Drugi, autorstwa Pana Kazimierza Głowali z zakładu w Ostrołęce, zakłada wprowadzenie do sprzedaży płytek osłonowych PP4/0,6 szer. 10 cm.  Decyzja zapadła i już niedługo dzięki tym dwóm rozwiązaniom ulepszymy przebieg procesu produkcyjnego i zwiększymy możliwości sprzedażowe. Dla obu autorów przewidziana jest nagroda pieniężna. Serdecznie gratulujemy!

Skoro sportowcy walczą zaciekle o olimpijskie medale, to może i czas na szlifowanie formy olimpijskiej również wśród nas?  Nic tak dobrze nie robi, jak spacer po pracy, weekendowy wyjazd na narty (albo i dłuższy, jeżeli ktoś dysponuje tyloma dniami urlopu Tongue out ) lub ślizg z przydomowej górki na sankach lub tradycyjnych "jabłuszkach". Głowa wówczas lepiej pracuje, dotleniamy mózg i recepta na nowy wniosek innowacyjny od razu gotowa. Wykorzystaj więc ten czas na spisanie swoich pomysłów na kartce, na wysłanie ich przez specjalny formularz lub napisanie do mnie maila na innowacje.polska@xella.com.

Trzymając kciuki za Olimpijczyków, czekam na Wasze pomysły! "Citius, altius, fortius!" Wink

wtorek, 9 luty 2010

Poznajmy się... Piotr Wanacki

Daliśmy trochę czasu Śledziuchowi, żeby nacieszył się zimą i naszym blogiem, ale muszę wspomnieć, iż nasza firma zyskała ostatnio kilku nowych pracowników i akurat tak się zdarzyło, że są to sami panowie. No cóż, nasze czytelniczki na pewno nie będą zawiedzione :) Drogie Panie - czas rozpocząć rekonesans, a pierwszym krokiem ku temu może być lektura kwestionariusza. Zapraszam serdecznie do zapoznania się Piotrem Wanackim, nowym Doradcą Instruktorem w regionie Centrum.



Imię i nazwisko
: Piotr Wanacki
Stanowisko w Xelli
: W tej chwili  D/I
Czym się zajmuję (mój zakres obowiązków):
W tej chwili się szkolę
Skąd pochodzę
: Wychowałem się w Warszawie
Wykształcenie:
Wyższe

KWESTIONARIUSZ

Główna cecha mojego charakteru: Otwartość na ludzi i poznanie świata
Co cenię najbardziej u przyjaciół: Zaufanie i wsparcie
Moja główna wada: A kto ich nie ma…. Więc mam i ja, lecz nie mnie to oceniać, która z nich jest główna
Moje ulubione zajęcie: Sport, renowacja starych mebli, KUCHNIA, czytanie, kino
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: O rany, staram się być szczęśliwy i nie myślę nawet o tym, co mogło by być dla mnie tą najgorszą z najgorszych rzeczy. To by mnie ograniczało w jakiś sposób
Kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: Mam kilka wzorów do naśladowania, ale żaden z nich nie jest do przyjęcia w 100%. Z każdego z nich wybieram to, co dla mnie ważne. Więc przez to mógłbym być odebrany jak zlepek kilku lub kilkunastu osób (tak jak bohater książki Pt: Frankenstein) ha ha ha
Zawód, którego nigdy nie chciałbym wykonywać: Zawsze pracowałem, żeby zarobić na swoje przyjemności. Wykonywałem różne prace będąc nastolatkiem, potem studentem. I w życiu zawodowym również. Nie ma pracy, której bym się bał. Jedynie nie chciałbym się prostytuować .
Ulubiony film: Jestem fanem kina, za mało tu miejsca na tytuły, ale w tej chwili jestem pod wrażeniem Avatar-a.  Ale zawsze kocham „czarny kot- biały kot”  Kusturicy.
Ulubieni bohaterowie życia codziennego: brak
Czego nie cierpię ponad wszystko: Chamstwa, prostactwa i brzydkiego zapachu (wyłączając owoc duriana, mimo że śmierdzi w smaku jest doskonały, no i niektóre sery francuskie)
Moja dewiza: Bądź szczęśliwy, carpe diem, a czasem vanitas vanitatum et omnia vanitas. Ale to ostatnie to w chwilach refleksji i zadumy…
Dar natury, który chciałbym posiadać: Chciałbym umieć latać i oddychać w wodzie
Na bezludną wyspę zabrałbym: Gdybym posiadał powyższe umiejętności, to zabrałbym jedynie e-bibliotekę i kilka osób do towarzystwa (po ostrej selekcji). Bo jak rozumiem byłby to koniec świata, a mnie by się udało przeżyć, tak?

poniedziałek, 11 styczeń 2010

Poznajmy się... Marcin Michalak

Czas na kolejną odsłonę wśród pracowników płci męskiej w firmie Xella Polska. Dziś zaprezentuje nam się Marcin Michalak - Kierownik działu zamówień krajowych. Nie ukrywam, że zdjęcie Marcina wzbudziło wiele emocji w biurze w Warszawie :) Hihi, ogłaszamy konkurs na znalezienie 10 różnic pomiędzy Panami:)

Imię i nazwisko: Marcin Michalak
Stanowisko w Xelli : Dysponent na zmianę z Kierownik dz. Zamówień Krajowych
Czym się zajmuję (mój zakres obowiązków): koordynuję pracę dysponentów obsługujących Polskę w CS, oraz  zajmuję się zakładem w Michałowie Reginowie (dokładnie zamówieniami na odbiory z tego magazynu)
Skąd pochodzę: z urodzenia jestem „slijedziem” ale od 2-go roku życia Ostrołęka
Wykształcenie: Politechnika Białostocka , wydz. Budownictwa i Inżynierii Środowiska i na tym chwilowo poprzestałem, szkoda zdrowia :)

KWESTIONARIUSZ

Główna cecha mojego charakteru:  optymizm
Co cenię najbardziej u przyjaciół: poczucie humoru i lojalność
Moja główna wada:  brak :) … no, ok. kiepska pamięć
Moje ulubione zajęcie: obcowanie z muzyką (gitarka, komputer) i gry PC  RPG
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: gdyby coś złego stało się mojej córce lub żonie
Kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem: podróżnikiem, muzykiem może pisarzem
Zawód, którego nigdy nie chciałbym wykonywać: księgowy – bez aluzji :)
Ulubiony film: Monty Python i ich radosna twórczość, Pulp Fiction, Dzikość Serca ostatnio Dr.House i wiele innych
Ulubieni bohaterowie życia codziennego: obecnie moja mama, znajomi wiedzą dlaczego
Czego nie cierpię ponad wszystko: pesymizmu i hipokryzji
Moja dewiza:  Łatwiej kijek pocienkować niż go później pogrubasić :)
Dar natury, który chciałbym posiadać: zjednywanie sobie ludzi samą osobowością
Na bezludną wyspę zabrałbym: laptop z netem, inaczej nie jadę :)                                                                                                                      

wtorek, 8 grudzień 2009

Poznajmy się... Sylwia Schulz

Nasze zainteresowanie przenosimy na Dział Produkcji. Dziś przedstawia się nam Sylwia Schulz, która dba o załogę zakładu YTONG w Pile i jak słyszałam z dobrego źródła - robi to na zasadzie "czasem kijem, czasem marchewką".  I dobrze :) Tak powinno być :)

 

Imię i nazwisko: Sylwia Schulz
Stanowisko w Xelli: Sekretarka
Czym się zajmuję (mój zakres obowiązków): obowiązki sekretariatu, kasa gotówkowa, obsługa inwestycji w Pile (kontakt z kontrahentami zagranicznymi i krajowymi; tworzenie, nadzór, archiwizacja dokumentacji, kontrola wydatków inwestycyjnych), tłumaczenia pisemne i ustne itd.
Skąd pochodzę: Piła, woj. Wielkopolskie
Wykształcenie: wyższe, mgr germanistyki – i apetyt na więcej  ;-)

KWESTIONARIUSZ

Główna cecha mojego charakteru: pogodne usposobienie i upór w dążeniu do celu, pełna temperamentu; obowiązkowa, czasami impulsywna jak idzie coś jak po grudzie
Co cenię najbardziej u przyjaciół: świadomość siebie: swoich zalet, wad, marzeń i planów; przede wszystkim dynamika w działaniu.
Moja główna wada: nie potrafię zrozumieć podejścia do życia flegmatyków
Moje ulubione zajęcie: intensywne życie wśród ludzi: podróże, gry i sporty zespołowe wspólne wyjścia na miasto, filmy i książki fantasy
Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem: życie pustelnika
Kim (lub czym) chciałabym być, gdybym nie była tym, kim jestem: doradcą zawodowym młodzieży i ludzi na rozdrożu
Zawód, którego nigdy nie chciałabym wykonywać: praca w prosektorium
Ulubiony film: serial Gwiezdne Wrota i wszystkie komedie
Ulubieni bohaterowie życia codziennego: osoby mi bardzo bliskie, bez nich byłabym nieszczęśliwa
Czego nie cierpię ponad wszystko: wiecznego użalania się nad sobą. Każdy ma chwile słabości. Ale po co je wyolbrzymiać?
Moja dewiza: „Kommt Zeit, kommt Rat”czyli „Przyjdzie czas, przyjdzie rada”. Uwaga! Nie przegap właściwego momentu!
Dar natury, który chciałabym posiadać: wielokulturowe korzenie
Na bezludną wyspę zabrałabym: ludzi – bo bez nich usycham

czwartek, 29 październik 2009

YTONG rodem z Rumunii

Dzisiaj będzie o YTONGu w Rumunii. Marius Dragne, Marketing Manager Xella w Rumunii, przysłał mi rumuńskie reklamy dla produktów YTONG, które pojawić się miały w mediach w tym roku (jak sami zobaczycie, rok nie jest przypadkowy). Idea pomysłu i jego koncept to przekazanie faktów, prawd znanych przez wszystkich. Dzięki temu wzbudzona zostaje empatia i utożsamienie się z reklamowanym przedmiotem. A do tego wszystkiego oderwanie się stricte od grupy docelowej, czyli osób budujących dom i dotarcie do szerokiego grona odbiorców. Marius tworząc kampanię kierował się ideą: niezapomniany obraz = zapamiętany przekaz.

A wszystko zaczęło się od… YTONGa!
Idea jest prosta. YTONG został wynaleziony w czasach, gdy świat wyglądał zupełnie inaczej niż obecnie. Większości z nas, nie było jeszcze wtedy na świecie. Od tego czasu ludzkość wykonała niesamowity postęp we wszystkich dziedzinach życia. A YTONG był, i ciągle jest częścią niej – częścią historii. W 1929 roku został wynaleziony beton komórkowy YTONG i zrewolucjonizował rynek budowlany. Od tego czasu produkt jest stale ulepszany. A dzisiaj to właśnie Xella oferuje najlepszy beton komórkowy wszech czasów. Rumuńska kampania ma przekazać tą prawdę, w nawiązaniu do zabawnych i zaskakujących faktów z tamtych lat. Jednak konkluzja jest tylko jedna. YTONG to lider betonu komórkowego od 80-ciu lat.







No i jak Wam się podoba?

środa, 30 wrzesień 2009

Co YTONG ma wspólnego z kalafiorem?

Niby o gustach się nie dyskutuje. Ale czy można pozostać całkowicie obojętnym, kiedy w sąsiedztwie Twojego domu wyrasta coś takiego?



Słowo „wyrasta” zostało użyte nieprzypadkowo, gdyż budynek ten potocznie nazywany jest „Kalafiorem”. Jego dorodny głąb hodowany jest w czeskiej miejscowości Hradisti od ponad trzech lat. Zanim wydacie pochopne osądy przeczytajcie trochę o historii jego powstania i motywacjach architektów.

Centrum miasta Hradišti jest niezwykłe przede wszystkim ze względu na różnorodną architekturę. Niemal każdy budynek cechuje inny styl, ciekawa fasada, niebanalne wykończenie. Dlatego też niezwykłym zadaniem było wybudować nowy obiekt. Inwestor pragnął zapełnić puste miejsce tuż obok biblioteki miejskiej obiektem charakteryzowanym na współczesny pałac miejski. W jego zamyśle budynek miał łączyć ze sobą powierzchnię handlową i administracyjną. Powinno się również znaleźć w nim miejsce, gdzie mieszkańcy będą mogli wybrać się na kawę, czy aerobik. Wyższe kondygnacje tego projektu według planu inwestora przeznaczone zostały na mieszkania. Spośród pięciu ofert inwestorowi najbardziej przypadł mu do gustu projekt Svatopluka Sládečka, z atelier New Work. Jednak w Hradišti trudnością była niejednorodna zabudowa centrum miasta. Architekt starał się zachować pewną charakterystyczną dla tego miejsca odrębność, pragnął, by jego projekt wyróżniał się nowoczesnością i niebanalnością. Aby wpisać się w charakter architektury Hradišti Svatopluk Sládečko podjął próbę połączenia różnych elementów fasad sąsiadujących budynków.

Projekt został realizowany tuż obok eklektycznego budynku dawnej synagogi, która współcześnie służy mieszkańcom jako biblioteka miejska. Architekt zapożyczył od niej dekor łukowy i wykorzystał go jako pofałdowanie. Tym samym nadał fasadzie budynku subtelny i łagodny wygląd, który intryguje mieszkańców niecodziennym kształtem. Prócz względów estetycznych pofałdowanie ma również praktyczne zastosowanie – dzięki niemu wnętrze budynku jest lepiej doświetlone. Ale z czego takie pofałdowanie wykonać?



Architekt potrzebował budulca, który będzie lekki i plastyczny, a przede wszystkim przeniesie jego projekt na istniejące podłoże. Do tego zadania idealnie pasowały bloczki z betonu komórkowego YTONG. Dzięki nim architektowi udało się zaprojektować lekki płaszcz, który można zawiesić na poziomą konstrukcję parteru. Takie rozwiązanie architektoniczne sprawiło, że parter stał się bardziej przestronny, ma lepszą możliwość zagospodarowania, czy przebudowania, przy czym nie obciążyło to fundamentów.



Fasada budynku pierwotnie miała być szklana, jednak ostatecznie zdecydowano się na rozwiązania w stylu płaskorzeźb. Dlatego również w tej kwestii bloczki YTONG okazały się idealne. Mimo wcześniejszych zastrzeżeń, co do ich zastosowania, efekt końcowy przyćmił jakiekolwiek obawy. Dzięki plastyczności YTONGa lepiej widoczne są pofałdowania fasady budynku. Dodatkowo, ze względu na jego właściwości izolacyjne zapewnia on budowli ciepło.

Efekt końcowy całego przedsięwzięcia możecie oglądać na załączonych obrazkach. Gusta gustami, ale jednego można być pewnym. Nikt obok „Kalafiora” nie przejdzie obojętnie!

wtorek, 29 wrzesień 2009

Jego Wysokość - YTONG INTERIO

W ostatnim czasie w asortymencie Xella Polska pojawiły się aż trzy nowe produkty: YTONG MULTIPOR, YTONG ENERGO i SILKA E18 A. Ale my nie spoczniemy na laurach. Idąc za ciosem właśnie wprowadzamy YTONG INTERIO. Bloczek do ścian działowych, który jest alternatywą dla cegły, pustaków czy systemów suchej zabudowy.



Nowy produkt przeznaczony jest do wznoszenia ścian działowych w budynkach mieszkalnych i użyteczności publicznej. Cechą wyróżniającą ten produkt spośród innych materiałów stosowanych do ścian działowych są jego lekkość, połączenie na pióro i wpust, a przede wszystkim Wysokość (w najwyższej wersji wynosi ona 399 mm).

Bloczki YTONG INTERIO wykonane są z betonu komórkowego odmiany PP3/0,5 o gęstości 500 kg/m3. Ściany z nich wymurowane przekazują na strop do 15% mniejsze obciążenie niż w przypadku ścian z zazwyczaj stosowanych bloczków o gęstości 600 kg/m3, nie wspominając o tak ciężkich materiałach jak silikaty czy ceramika.

Idąc śladem swojego poprzednika - bloczków YTONG PP4/0,6 gr. 11,5, bloczki YTONG INTERIO dostępne są w dwóch wysokościach 199 mm i 399 mm. Zwiększone wymiary bloczków (599 x 399 x 115 mm) oraz połączenie na pióro i wpust sprawiają, że murowanie ścian przebiega nawet dwa razy szybciej niż w przypadku tradycyjnych bloczków z betonu komórkowego 590 x 240 x 120 mm o powierzchni czołowej gładkiej.

Jednocześnie wykonanie ścian z bloczków YTONG INTERIO przebiega około pięciokrotnie szybciej, niż ścian w systemach suchej zabudowy np. z płyt gipsowo-kartonowych lub gipsowo-włóknowych, gdzie wykonanie choćby najprostszej konstrukcji wymaga dużych nakładów pracy. Budowa ściany z YTONGa INTERIO polega na układaniu kolejnych warstw bloczków na zaprawie do cienkich spoin. Wznoszenie ścian działowych jest zatem prostsze i szybsze, niż było do tej pory.



Ściany z bloczków YTONG INTERIO to solidna, jednorodna przegroda zachowująca wszystkie najważniejsze zalety betonu komórkowego YTONG. Wysoka paroprzepuszczalność, ognioodporność, izolacyjność akustyczna, łatwość obróbki i dokładność wymiarowa sprawiają, że bloczki YTONG INTERIO doskonale sprawdzają podczas murowania ścian działowych i ich użytkowania.

Więcej szczegółów technicznych i wykonawczych możecie znaleźć tutaj.

wtorek, 22 wrzesień 2009

Nadchodzi YTONG INTERIO

z przyjemnością informuję, że mamy już nazwę na nowe bloczki YTONG do ścianek działowych!

W głosowaniu piętnastu niezależnych jurorów  z różnych działów w firmie zwyciężyła nazwa YTONG INTERIO. Autorem zwycięskiej nazwy jest Krzysztof Snopek.

Krzysztofowi serdecznie gratuluję, cieszę się, że natchnienie znalazł czytając naszego bloga przy porannej kawie :)
Nagrodę, jaką otrzymuje Krzysztof, jest najnowsza książka polskiego autora nr 1 w polskiej fantastyce - Andrzeja Pilipiuka pt. Homo bimbrownikus.

Dziękuję też wszystkim osobom, które przesłały swoje propozycje (w kolejności alfabetycznej): Marta Błaż, Paweł Durnaś, Renata Dziedziczak, Robert Grochowski, Piotr Harassek, Robert Jaworski, Rafał Jeremiejew, Jerzy Jobke, Marcin Komenda, Rafał Kubeł, Filip Laskowski, Karolina Liskiewicz, Leszek Łukawski, Jarek Nowakowski, Jarosław Obrębski, Dawid Pietrkiewicz, Paweł Rejman, Marcin Sobczak, Maciej Symilak, Rafał Świniarski, Dorota Walewska, Anna Waszczuk oraz Iwona Wojczuk.

Muszę dodać, że niektóre osoby przysyłały po kilka pomysłów. Tak więc konkurencja była bardzo duża, a w sumie zgłoszonych zostało 49 nazw. Niektóre nazwy powtarzały się, jak na przykład YTONG INSIDE. YTONG EASY, YTONG SEPAR czy YTONG PARTITION.

Z autorów przysłanych propozycji chciałam jeszcze wyróżnić dwie osoby i przyznać im specjalne wyróżnienia.
W kategorii "humor" - Marcin Komenda za nazwę YTONG LSD - bez skojarzeń, skrót ma swoje rozwinięcie: Lekka Ścianka Działowa.
W kategorii "kreatywność" - Leszka Łukawskiego za zgłoszonych aż 9 (w rozwinięciu do 13) nazw.
Nagrodą jest dysk zewnętrzny typu Pen Drive o pojemności 2 GB w kształcie... kasku YTONG.

Jeszcze raz gratuluję zwycięzcom i dziękuję za tak duży odzew w konkursie! A o YTONG INTERIO usłyszycie już wkrótce...

środa, 26 sierpień 2009

Film o produkcji bloczków YTONG w Pile

Zapaszam na film! O produkcji bloczków z betonu komórkowego YTONG w nowootwartym zakładzie w Pile. Po linii produkcyjnej oprowadza nas dyrektor zakładu pan Ireneusz Szelągowski. Dodam, że park maszynowy w zakładzie jest w prawie 100% nowy. No i z filmu dowiecie się, jakie jest zawodowe marzenie pana Ireneusza ;)

Powered by Roller Weblogger

Kalendarz

autorzy

Tagi

Podsumowanie

Kanały RSS 

Szukaj

Linki

Polecamy

Nawigacja