Od 1 stycznia 2009 roku powinny zacząć obowiązywać świadectwa energetyczne dla mieszkań i budynków. Ustawodawca w wielkim pośpiechu uchwalił pod koniec zeszłego roku przepisy dotyczące świadectw, jednak do tej pory brak jest przepisów określających sposób ich wydawania. Nie można też zacząć szkolić osób upoważnionych do wydawania świadectw, bo nie wiadomo, na jakich zasadach mają one być wydawane i jaka ma być metodyka wyznaczania charakterystyki energetycznej budynku i mieszkania. A według szacunków Narodowej Agencji Poszanowania Energii trzeba będzie wydać ok. 200 świadectw. Oznacza to konieczność przeszkolenia kilku tysięcy audytorów. Czy zdążymy?
Dla przypomnienia – świadectwa energetyczne to wymóg Unii Europejskiej. Certyfikaty będą określać, w jakiej klasie energetycznej znajduje się budynek/mieszkanie, czyli ile energii potrzeba na jego ogrzanie. Niskie klasy energetyczne mają motywować właścicieli nieruchomości do ograniczenia zużycia energii czy też do stosowania energooszczędnych rozwiązań w budownictwie.
W krajowym zużyciu energii 1/3 przypada na mieszkania. Reszta to przemysł i transport. Prawie ¾ energii zużywane jest w polskich domach na ogrzewanie. Jest co oszczędzać, tym bardziej, że ceny ropy naftowej stale rosną – w tej chwili za 1 baryłkę na rynkach światowych płaci się już ok. 100 dolarów, a dla porównania jeszcze 30 lat temu płaciło się ok. 20 $. I nie będzie taniej.



Komentowanie dla tego wpisu zostało wyłączone