Aktualności

Rodzina na Swoim a kwestia limitów

Za tydzień Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosi nowe limity obowiązujące w programie Rodzina na swoim. Tymczasem już dziś trwają spekulacje, jak będą one wyglądać.

Nie da się ukryć, że rządowy pomysł na pomoc rodzinom w finansowaniu własnego lokum ma tyleż samo zwolenników, co przeciwników. Jedni widzą w nim dla siebie szansę na zdobycie dachu nad głową, inni krytykują za żerowanie na krwawicy milionów podatników i roztaczanie nad obywatelami socjalistycznej opieki państwa. Problem chyba w tym, że pomoc ta niekoniecznie kierowana jest do najbardziej potrzebujących, bo Rodzina na swoim, przy całej swej popularności, stwarza niemałe szanse do nadużyć.

W ostatnich dniach to jednak nie to jest najważniejsze. Wszyscy próbują bowiem przewidzieć,  jak   od nowego kwartału zachowają się limity: wzrosną czy spadną i jak wpłynie to na rynek nieruchomości. Wątpliwości nie rozwiewa nawet cytowany przez Rzeczpospolitą rzecznik BGK, Piotr Stalęga, który z jednej strony wskazuje na spadające koszty robocizny i materiałów budowlanych, co skłaniałoby do obniżenia wskaźników, z drugiej – na inflację.

O wiele bardziej pewni swego są analitycy Open Finance, którzy spodziewają się, że po trwającym od października ub. r. do dziś okresie szczytowych wartości limitów, te od 1 kwietnia zaczną w końcu nieznacznie spadać. Ich zdaniem, zauważalne obniżki wskaźników czekają nas natomiast w kolejnym kwartale, po następnym przeszacowaniu wskaźnika wartości odtworzeniowej, tj. od października 2010 r. Można wówczas spodziewać się, że limity cen w największych miastach Polski w ramach programu Rodzina na swoim spadną o 10 – 12 proc.

Jakby na potwierdzenie takich przewidywań, wojewoda małopolski na podstawie danych z GUS ustalił już nowe limity dla Krakowa na 4614 zł (spadek o 1,2 proc.) i całego województwa - na  poziomie 3486 zł (wzrost o 0,2 proc.). Jednak obniżenie wartości wskaźników wcale nie musi być normą, jako że każdy wojewoda ma dość duży margines swobody w podejmowaniu takiej decyzji. Z tego też powodu najprawdopodobniej raczej na wzrosty liczyć mogą mieszkańcy Wielkopolski, Dolnego Śląska i Pomorza. Również na Mazowszu, z uwagi na wydłużony okres realizacji inwestycji i fakt, że obecne projekty często są realizowane na działkach kupionych drożej jeszcze przed kryzysem, limity mogą ustabilizować się dopiero  pod koniec 2010 r.

Czy scenariusz ten się potwierdzi, przekonamy się jeśli nie za kilka dni, to najpóźniej w październiku. Pewne jest natomiast, że wiele osób na wszelki wypadek złoży wnioski kredytowe już teraz, nie czekając, aż wskaźniki spadną.

Komentuj

Wyślij Komentarz:
Komentowanie zakończone dla tego wpisu.