Od początku roku zauważam nową tendencję w prasie: co dwa - trzy tygodnie ogólnopolskie tygodniki poruszają jakże gorący temat szeroko pojętego budownictwa. Tendencja ta rozpoczęła się wraz ze wzrostem zapotrzebowania na materiały budowlane. Poruszane tematy są różne: ceny, braki na rynku, deweloperzy, materiały budowlane, nowe inwestycje itd. Jednak ostatni artykuł w zeszłotygodniowej "Polityce" bardzo mnie zaskoczył.
Artykuł Piotra Sarzyńskiego pt. „Alla polacca, czyli willa Polaka” traktuje ogólnie o domach jednorodzinnych. Mnie najbardziej poruszył fragment o „gotowcach do poprawki”. Nie mogę się zgodzić autorem, że firmy architektoniczne oferujące projekty gotowe chcą zarobić i „schlebiają masowym gustom, unikając rozwiązań, które choć eleganckie i nowoczesne, słabo się sprzedają”. Pan Sarzyński wymienia tylko jedną firmę – Wydawnictwo Murator, w którym jakoby najłatwiej trafić na ciekawy i ładny projekt.
Abstrahując, że pojęcie „ładny” jest pojęciem względnym i o gustach się nie dyskutuje, to akurat wymienione w artykule wydawnictwo jest tylko wydawnictwem, a nie firmą, która projektuje domy. Dziwi mnie, że autor poruszając tak szeroki temat nie zadał sobie trudu dotarcia do Pracowni Projektowych (przez duże P), które równie jak Murator działają na rynku od 10 lat. Weźmy na przykład Pracownię Projektową ARCHIPELAG, która od drugiego swojego katalogu promuje domy dla odważnych – nowoczesne, eleganckie projekty, które bliskie są założycielowi pracowni – architektowi Arturowi Wójciakowi. A co z pracownią ARCHETON, która pod koniec zeszłego roku wydała suplement do katalogu "Dom na miarę - 10 projektów domów nowoczesnych"? Projektów wzorowanych na zachodnioeuropejskich trendach. Co z pracownią M&L Lipińscy, która oferuje nowoczesne projekty domów – nowoczesne w pojęciu energooszczędności? W tym projektu z certyfikatem z Darmstadt. To jest dopiero warty opisania temat, którego w prasie kształtującej opinię społeczną się nie porusza. A szkoda.
Owszem, specyfiką polskiego rynku jest budowanie domów jednorodzinnych na podstawie gotowych projektów, jednak nie zgodzę się z twierdzeniem, że te projekty są kiczowate i że inwestor z góry skazany jest na brzydki dom. Świadczy o tym szeroka oferta biur projektowych, a nie jednego wydawnictwa, które skupuje projekty od innych projektantów, samo nic nie tworząc w tym zakresie. I w swoich publikacjach nie edukuje inwestorów, żeby nie zmieniać nic w projekcie, tylko jeszcze samo do tego zachęca na swoim forum internetowym. A ludzie i tak sami wybierają projekty i potem zmieniają je według własnych potrzeb. Dlatego tak ważny jest kontakt z twórcą projektu – architektem, który w rozmowie przekona, że nie warto zmieniać kształtu budynku. Taki kontakt umożliwiają właśnie Pracownie Projektowe.



Komentuj