Aktualności

Po co komu świadectwo?

Od kilku dni obowiązują nowe przepisy dotyczące wystawiania świadectw efektywności energetycznej dla domów i mieszkań. Problem w tym, że dalej nie wiadomo, komu one tak naprawdę są potrzebne.  Nowelizacja prawa budowalnego w tym zakresie miała doprecyzować okoliczności, w których posiadanie wspomnianego dokumentu jest konieczne. Tyle, że dopiero co poprawiona ustawa w dalszym ciągu mówi raczej o powinnościach niż obowiązku. To zaś, zdaniem wielu specjalistów, powoduje, że polskie ustawodawstwo skutecznie opiera się dyrektywie unijnej.

Problem dotyczy braku sankcji za nieposiadanie świadectwa. Taka sytuacja wbrew pozorom nie jest jakimś szczególnie odosobnionym przypadkiem na tle innych krajów europejskich. Wprawdzie unijna dyrektywa surowo przestrzegana jest w Wielkiej Brytanii czy w Niemczech, gdzie wprowadzono kary finansowe, ale już w Danii czy Austrii istnieje większa swoboda. Tam, jeśli właściciel budynku lub mieszkania uchyla się od tego obowiązku, nabywca lub najemca może zlecić wykonanie certyfikatu energetycznego na koszt właściciela. Nie ma też dyscyplinujących sankcji karnych.

W Polsce natomiast, bez paszportu żaden nowy budynek nie uzyska pozwolenia na użytkowanie, a w przypadku rynku wtórnego powinien być on okazywany na życzenie nabywcy lub najemcy. O ile nie ma większych wątpliwości co do konieczności sporządzania świadectw dla nieruchomości na rynku pierwotnym, o tyle to już nie takie oczywiste w drugim przypadku. Tu uznaniowe podejście zachęca raczej do omijania kosztownej, a innym razem skomplikowanej procedury oceny efektywności energetycznej mieszkania czy domu. Starania o uzyskanie świadectwa stają się tym mniej celowe, im częściej słychać, że ich brak nie stanowi przeszkody dla przeprowadzenia transakcji na rynku nieruchomości czy nie powoduje nieważności podpisanych umów. To zaś z góry przesądza o tym, że jeśli sami osobiście nie jesteśmy zainteresowani energooszczędnością własnego mieszkania czy domu, problem świadectw właściwie nas nie dotyczy.

Czemu wobec tego służy dziś świadectwo? Przeciwnicy dokumentu stwierdzą, że to niepotrzebny wydatek. Zwolennicy natomiast przekonywać będą, że to całkiem niezłe narzędzie w walce o lepszą jakość energetyczną budynku, pomagające racjonalizować koszty eksploatacji domu czy mieszkania poprzez ograniaczenie nakładów na jego ogrzewanie. To jednak, zdaniem niektórych, przekonanie nie do końca prawdziwe. Świadectwa w obecnej postaci  nie spełniają bowiem właściwej roli, tzn. nie wskazują rozwiązań mających poprawić parametry energetyczne. Dlatego sam paszport nie poparty audytem, który zresztą jest niezbędny dla uzyskania premii termomodernizacyjnej z Banku Gospodarstwa Krajowego, sprowadza się dziś do roli kolejnego kwitu, który można, choć wcale nie trzeba uzyskać.

Komentuj

Wyślij Komentarz:
Komentowanie zakończone dla tego wpisu.