Cześć,
postanowiłem coś napisać... wokół namawiam grupę fantastów na wpisy a sam nic jeszcze nie napisałem, więc może zacznę od książki, która zrobiła na mnie ostatnio spore wrażenie.
Jest to "Pan Lodowego Ogrodu" Jarosława Grzędowicza. Kupiłem ją w jednej z toruńskich księgarń - podobał mi się opis i projekt okładki. ;)
Pierwsze strony nic jeszcze nie zdradzały, powiem, że nawet było średnio... kolejne - szok. Bardzo dobra narracja z niespotykanej często - pierwszej osoby. Pozwala to naprawdę wczuć się w postać, z drugiej strony trzecia osoba w obiektywny sposób przedstawia to, co się dzieje w powieści.
A powieść jest naprawdę ciekawa i dzieje się w niej dużo. W przyszłości ludzkość odkrywa zamieszkałą planetę i jak to ciekawi ludzie, wysyłają na nią grupę naukowców. Cywilizacja jest na poziomie ziemskiego średniowiecza. Po jakimś czasie kontakt z badaczami się urywa. Ziemianie wysyłają na ratunek nowoczesnego "Rambo" - Vuko Drakkainena, wyposażonego w... wiele gadżetów, których nie chcę zdarzać. Powiem tylko, że wkraczając do obcego środowiska nie może się wyróżniać, a jednocześnie musi mieć czym się bronić... średniowieczny miecz? Proszę bardzo: monomolekularne ostrze Nordland Aeronautics... a to 'tylko' miecz... :)
Vuko jest człowiekiem, który nie wierzy w magię, wierzy w swoje wyszkolenie, nowoczesny sprzęt i miecz, ale chyba na końcu będzie musiał zmienić zdanie, bo coś na tym świecie jest nie tak...
Pomysłów, jakimi zaskoczył mnie Autor, jest wiele. Zachęcam do lektury, bo to kawał dobrej polskiej fantastyki. Tylko muszę przestrzec! Uzależnia! Jest już drugi tom, a rzesze uzależnionych czekają na trzeci! :)
Z pozdrowieniami
KS
13 października 2008
Pan Lodowego Ogrodu
Monika Mychlewicz
w kategorii
Komentarze
No proszę, i mam odpowiedź na moje pytanie z wcześniejszego posta! Dziękuję serdecznie, już szukam Pana Lodowego Ogrodu w biblioteczce męża :)
M2
Taak... Pamiętam, jak w moje ręce wpadł Pan Lodowego Ogrodu. To było straszne... Pełne uzależnienie. Dobrze, że szybko czytam... Od pierwszej części po prostu nie można się oderwać. Druga jest nieco słabsza, ale nadal wciągająca. I czekam na część 3, trzymając kciuki za Grzędowicza, żeby stanął na wysokości zadania i zgrabnie pospinał rozpoczęte wątki i pomysły. Chyba że planuje jeszcze więcej części, co nie jest wykluczone...
Szybie czytanie jest tu przekleństwem - bo między pierwszą a drugą częścia minęło kilka lat i musiałem przed II tomem jeszcze raz przeczytać I (i tu szybkie czytanie się przydało)
Mac`Les
Leci II tom :)
ładne :p



Komentuj