Aktualności

Jesienna grypa w Barcelonie

Nadeszła jesień. Dni robią się coraz krótsze, a niektórych z nas (na przykład mnie) dopadła grypa lub pospolite przeziębienie. Co zrobić z tym przymusowo otrzymanym wolnym czasem, który spędzamy w domowym zaciszu? Ja wykorzystuję go na czytanie książek. A ponieważ za oknem zimno i deszczowo, najchętniej przenoszę się myślami do słonecznej Barcelony.

Pierwszą z książek, którą gorąco chciałabym Wam polecić jest „Katedra w Barcelonie” I. Falcones’a. Akcja powieści rozgrywa się w Średniowieczu i opisuje losy chłopa poddanego pańszczyźnianego. Czyżby nie brzmiało to zachęcająco? No tak, w naszej świadomości chłop pańszczyźniany kojarzy się z trójpolówką i czworakami. Jednak życie ludności w wolnym mieście Barcelona było zdecydowanie inne niż codzienność poddanych Władysława Jagiełły. Przekonajcie się sami. „Katedrę w Barcelonie” czyta się jednym tchem, pomimo objętości  ponad 700 stron. Moim zdaniem, to gotowy scenariusz filmowy albo raczej serialowy, bo takiej ilości wątków nie udałoby się zmieścić w 120 minutach filmu.

Druga powieść, o której chciałabym napisać, to „Cień Wiatru” C. R. Zafon’a. Jej akcja rozgrywa się także w Barcelonie, jednak kilka wieków później, tzn. w latach 1945 – 1966. „Cień Wiatru” to powieść bibliotekarsko-sensacyjna (czy ktoś wie, czy taki gatunek istnieje?) i opowiada o tajemniczych losach pewnej książki i jej autora. Jeśli uważacie, że dzieje książek są nudne, to proponuję przypomnieć sobie „Dziewiąte Wrota” Polańskiego z boskim Johnny’m Depp’emCool . Jeśli podobał Wam się ten film, to zapewne „Cień Wiatru” przeczytacie z wypiekami na twarzy.

Jeśli nie przekonałam Was do powyższych tytułów lub po prostu nie lubicie czytać książek, to zawsze możecie podarować jedną z nich na prezent pod choinkę dla kogoś bliskiego (nie, nie mam umowy z wydawnictwem i procentu od sprzedażyWink). Moim zdaniem dobra książka zawsze jest trafionym podarunkiem.

Życząc Wam pogodnego weekendu i nie ulegania wirusowi grypy, idę czytać kolejną powieść o Barcelonie w towarzystwie nieprzyzwoicie chrapiącego kota.

Komentuj

Wyślij Komentarz:
Komentowanie zakończone dla tego wpisu.

Komentarze

Karola, jak podobała ci się Katedra w Barcelonie, to koniecznie przeczytaj Filary ziemi Kena Folleta - to jest klasyka, a ma chyba z 900 stron. Zresztą pisałam już o tym w kontekście budownictwa - http://blog.xella.pl/budujemy/entry/budowy_w_sredniowieczu
A jeśli chodzi o Carlosa Ruiza Zafona, to ja już kończę jego najnowszą opublikowaną książkę - Marina. Znowu przenieciesz się do Barcelony ;)

Monika Mychlewicz (77.114.**) | 27 listopada 2009 o godzinie 16:47 #1

Hmm, "Dziewiąte wrota" to filmidło, które Romkowi nie do końca wyszło - w porównaniu do "Klubu Dumas" wypada bladziutko...I nie ma figurek żołnierzy genialnego Francuza.

Filip (62.233.**) | 4 grudnia 2009 o godzinie 09:36 #2