Energooszczędne domy – czy aby na pewno

W przeglądzie prasy znalazłam artykuł w Głosie Wielkopolskim o inwestycji w Lusówku. Pojawia się tam informacja o energooszczędności. Ale informacja ta niczym jest nie poparta. Autor artykułu stwierdza: „…do ich budowy w technologii tradycyjnej energooszczędnej wykorzystano materiały ekologiczne i sprzyjające niskim kosztom eksploatacji…”. I co to oznacza? Ano nic. Pierwszy raz słyszę o technologii tradycyjnej energooszczędnej. No bo przecież energooszczędność na naszym rodzimym rynku to nowy standard, a nie tradycja. A materiał ekologiczny to też wcale nie oznacza, że energooszczędny. No i podstawowa sprawa – materiały sprzyjające niskim kosztom eksploatacji. Autor wyjaśnia dalej w swoim artykule, co to są za materiały. I tak: „…okna PCV (…) mają (…) parapety zewnętrzne i wewnętrzne". Hmm, pierwsze słyszę, aby parapety wpływały na obniżkę kosztów eksploatacji budynku. Dalej jest mowa o bramie garażowej (co prawda ocieplonej) z napędem elektrycznym, o zbiorniku na deszczówkę oraz o ogrodzeniu działki z bramą wjazdową. Nie wiem, jak te rozwiązania mają się do energooszczędności. Tak więc drodzy klienci, nie dajcie się nabierać na takie opisy i hasła reklamowe. Żądajcie konkretów. A konkretem są na pewno współczynniki przenikania ciepła dla poszczególnych przegród budowlanych: ścian, dachu, stropu, podłogi na gruncie itd. Konkretną informacją jest też wskaźnik rocznego zapotrzebowania budynku na energię – wtedy będziecie wiedzieć, czy zastosowane materiały i rozwiązania w Waszym przyszłym domu są naprawdę energooszczędne. Pamiętajcie też, że od 1 stycznia 2009 ma zacząć obowiązywać dyrektywa EPBD, a zgodnie z nią każda nieruchomość (dom czy mieszkanie) dopuszczone do sprzedaży będzie musiało posiadać świadectwo energetyczne.
Tak więc uważajcie na hasło: „energooszczędne” bo ostatnio jest to modny chwyt marketingowy i reklamowy, często nie popraty konkretnymi informacjami.

Tagi

energooszczędność

Podobne wpisy

Komentowanie dla tego wpisu zostało wyłączone