Posłowie Sejmowej Komisji Budownictwa mają nie lada problem. Spieszą się, aby zdążyć z uchwaleniem nowelizacji ustawy – Prawo budowlane. Nowelizacja ma umożliwić wdrożenie postanowień unijnej dyrektywy EPBD. A termin na jej wdrożenie upłynął dawno temu.
Jakie skutki będzie miała dyrektywa dla polskiego budownictwa? Ogromne. Mówiąc krótko - celem dyrektywy jest zmniejszanie zużycia energii, między innymi poprzez mniejsze jej zużycie na ogrzewanie domów. Dlatego też każdy nowo powstający budynek, jak i budynki wzniesione wcześniej, powinny mieć określoną klasę energetyczną (od A do F). Po dokonanym audycie każdy budynek będzie posiadał świadectwo energetyczne zaświadczające, w jakiej klasie się on znajduje. Praktycznie oznacza to, że przy wynajmie lub sprzedaży nieruchomości będzie wiadomo, ile pieniędzy potrzeba na jej ogrzanie. Z punkty widzenia nabywcy – bardzo ważna informacja. Z punktu widzenia właściciela - pewnie koszty, bo większość budynków będzie wymagała termomodernizacji, aby znaleźć się w przyzwoitej klasie.
W tej chwili punktem spornym jest także to, kto ma wydawać świadectwa energetyczne. Czy każdy, kto skończy kurs i zda egzamin, czy tylko członkowie korporacji zawodowych? Póki co - nie wiadomo.
Pożyjemy - zobaczymy. Aczkolwiek uważam, że zostawianie na ostatnią chwilę tak ważnych dla branży i dla milionów Polaków decyzji, to – delikatnie mówiąc - jakieś nieporozumienie...



Komentuj