Tak zatytułowany jest ciekawy komentarz Michała Macierzyńskiego, analityka Bankier.pl, który przewiduje, że wzrost cen nieruchomości nie będzie już tak zależny od ceny robocizny i materiałów, a od możliwości finansowych i zdolności kredytowej Polaków.
Największe wzrosty mamy już za sobą - to twierdzenie dotyczy niektórych lokalizacji miejskich, choć cały czas można spodziewać się stałych, ustabilizowanych wzrostów cen nieruchomości. Można przypuszczać, że w głównej mierze dotyczyć one będą domów poza granicami wielkich miast, które stają się alternatywą dla bardzo już drogich mieszkań.
Wzrost cen nieruchomości w budownictwie jednorodzinnym będzie prawdopodobnie nadal wynikał w głównej mierze z wzrostu cen materiałów budowlanych i kosztów robocizny. Rosnące ceny materiałów budowlanych to jednak nie tylko kwestia budowlanego boomu, który nie wytrzymał zderzenia z polską rzeczywistością, lecz także konieczność utrzymania standardów jakościowych. Producenci materiałów budowalnych, dla których jakość była wyróżnikiem, w obliczu zwiększonego zapotrzebowania na swoje produkty muszą w pierwszej kolejności pamiętać właśnie o niej. Mówimy o tym w artykule "Dlaczego drożeją materiały budowlane", który opublikowaliśmy w naszym biurze prasowym.
Wielu ekspertów wyraża dość subiektywne sądy, według których producenci materiałów wykorzystują boom budowlany po to, by podnieść ceny swoich produktów. Tymczasem zwiększone zapotrzebowanie na materiały budowlane spowodowało, że sami producenci borykają się z problemem braku na rynku surowców wysokiej jakości.



Komentuj