Urlop urlopem, ale jak człowiek tyle lat siedzi w branży budowlanej, to takie murarskie smaczki zawsze zauważy...
Tak więc dzisiaj krótki raport o budownictwie na Kubie.
1. W miastach dominują budynki pokolonialne - głównie wznoszone z piaskowca, czyli naszej SILKI. A piaskowca tam nie brakuje. Tak jak marmuru zresztą.
2. Na prowincji zauważyć można konstrukcje drewniane. Rzadko się zdarza, aby domy wznoszone były z blachy i trzciny. Z trzciny to tylko parasole plażowe.
3. Nic nowego się nie buduje - niewydolność systemu i bieda kraju skutecznie organiczyły nowe inwestycje.
4. Jak już coś, to raczej się modernizuje - z cegieł i bloków rozbiórkowych. Ale wolno to idzie, bo pracują tam tylko trzy dni w tygodniu.
5. Materiały konstrukcyjne są nie na paletach, a raczej na sztuki i "na oko".
6. Nie ma sprzętu specjalistycznego typu dźwig, więc transport odbywa się drogą powietrzną na zasadzie: ja rzucam - ty łapiesz:

7. Nie znają tam Systemu 20 cm, choć łączą różne technologie. Nie są to łączenia pewne i trwałe, ale w kraju, gdzie średnia temperatura powietrza wynosi ok. 28 st. C, przeciągi i przewiewne konstrukcje są wskazane.

8. Producenci okien tam nie zarobią - ramy owszem są, tylko szyb brak. Zamiast tego stosuje się drewniane żaluzje i... wyroby kowalstwa arstystycznego.
9. Akustyka pomieszczeń - doskonała! Przy mieszkaniach o wysokości 5 m słychać wszystko to, co dzieje się w sąsiednich pokojach. Jak w katedrze.
I jeszcze długo by pisać... Dodam tylko, że spotkaliśmy studenta architektury, który prosił o przesłanie mailem jakichkolwiek materiałów instruktażowych, wykonawczych czy projektowych. Chciałby się chłopak czegoś dowiedzieć...



Komentuj