Budując dom, w wyborze projektu kierujemy się na ogół jego funkcjonalnością i estetyką, a ostatnio coraz częściej możliwością zastosowania rozwiązań energooszczędnych.
Ta, zdawałoby się niektórym, moda na tego typy technologie jest niczym innym jak próbą uniezależnienia się od rosnących cen surowców, a co za tym idzie, przezornym planowaniem racjonalnego zużycia energii w budynku. Ma to tym głębsze uzasadnienie, im dokładniej przyjrzymy się posunięciom Parlamentu i Rady Unii Europejskiej, które w maju br. przyjęły dyrektywę (2010/31/UE) w sprawie charakterystyki energetycznej budynków. Zgodnie z nią, od 2020 roku nowe domy powinny być niemal 0-emisyjne, korzystając w wysokim stopniu ze źródeł OZE, a nawet samodzielnie wytwarzając energię.
Najnowsze osiągnięcia nauki i techniki pozwalają bez większych problemów postawić budynek pasywny czy o dodatnim bilansie energetycznym. Te, zdaniem prof. Jana Popczyka z Politechniki Śląskiej w Gliwicach, którego wypowiedź cytuje portal wnp.pl, są dziś w zasięgu ręki. Problem w tym, że inwestorzy indywidualni wciąż jeszcze, stając przed wyborem rozwiązań energooszczędnych lub podnoszących estetykę budynku, łatwiej decydują się na to drugie. Tymczasem konieczność podejmowania takich decyzji wcale nie musi być negatywnym aspektem budownictwa pasywnego.
- Zastanówmy się, ile obecnie płacimy za wygląd domu, a ile kosztuje energia? Znacznie więcej chcemy wydawać na urodę domu. Jeśli byśmy trochę zredukowali te wydatki, to skompensujemy potencjalny wzrost kosztu wynikający z nowych technologii energetycznych – nawołuje do kompromisu prof. Popczyk.
Twierdzi on, że redukcja nakładów na osiągnięcie konkretnego efektu estetycznego, nie musi skutkować oszpeceniem domu, bo przekonują o tym liczne realizacje pasywne, które odznaczając się znakomitym potencjałem energetycznym, są interesującym wyzwaniem architektonicznym. Ich obecność świadczy ni mniej, ni więcej o tym, że najwyższy czas zmienić nasze podejście do projektowania, estetyki i stylu życia.
Budynki nowe to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Tych rocznie, wg szacunków prof. Popczyka, powstaje ok. 10 tys., podczas gdy domów już istniejących mamy kilka milionów. Dlatego przed nami ogromne zadanie termomodernizacyjne, ukierunkowane na wytworzenie budynków o dodatnim bilansie energetycznym czy 0-emisyjnych, czerpiących z OZE. Ten segment będzie podlegał największej przebudowie.
27 października 2010
Budować energooszczędnie czy estetycznie?
Monika Mychlewicz



Komentowanie dla tego wpisu zostało wyłączone