Jak bardzo opłacalna może być inwestycja w luksusowy apartament? Wrocławski deweloper przekonuje, że to niezły biznes z wielu powodów. Jakich?
Odkąd ogólnoświatowy kryzys spowodował kilkumiesięczny zastój na rynku nieruchomości, rozsypał się prawdziwy worek z promocjami, mającymi zachęcić do zakupu mieszkań. Ostatnio na iście szatański pomysł wpadł Religa Development.
Jego oferta kierowana jest do osób pragnących zainwestować nadwyżkę kapitału w nieruchomości. Wystarczy kupić jeden z apartamentów w podwrocławskim Kiełczowie, wart ok. 630 tys. zł, by następnie, na podstawie spisanej w obecności notariusza umowy, wynająć go deweloperowi. Tym samym świeżo upieczony nabywca mieszkania, przez co najmniej dwa kolejne lata nie musi zaprzątać sobie głowy poszukiwaniem potencjalnego najemcy, bo i tak na jego konto wpływa co miesiąc 4 tys. zł. To szybko licząc daje przychód w wysokości 96 tys. zł. Warunki są tym korzystniejsze, że czynsz za pierwszy rok deweloper deklaruje uiścić z góry...
Gdzie więc haczyk? Na pierwszy rzut oka trudno się go dopatrzyć, chyba, że z góry przyjmiemy, iż oferta sprzedażowa tak została skalkulowana, by w całości rekompensowała dwuletni koszt wynajmu. Pamiętać też trzeba, że jej dostępność jest ograniczona do osób dysponujących w sumie niemałą gotówką. Zaraz potem uświadomić wypada sobie również fakt, że na przeprowadzkę do domu z ogrodem na obrzeżach miasta przyjdzie poczekać wspomniane 2 lata, w trakcie których ktoś użytkował będzie nowiutką nieruchomość. Z drugiej strony, deweloper nie wyklucza innych możliwości, np. skorzystania przez nabywcę z kredytu hipotecznego. Wówczas wpłacana co miesiąc na jego konto kwota może być przeznaczona na spłatę zobowiązania bankowego.
Tak czy inaczej każdy z tych wariantów pozwala sfinansować ok. 20 proc. wartości lokalu. Ale korzyści z przyjętego modelu inwestycyjnego mogą być jeszcze większe, zwłaszcza gdy sprawdzą się prognozy na temat co najmniej 10 proc. podwyżki cen mieszkań. Wówczas odsprzedając apartament zarobimy nie tylko na wynajmie, ale i różnicy pomiędzy ceną zakupu a kwotą uzyskaną w momencie zbycia lokalu.
26 października 2009
A może kupić apartament?
Monika Mychlewicz



Komentowanie dla tego wpisu zostało wyłączone